Poglądy na pochodzenie człowieka cz. 26

I człowiek także z bardzo niskiego utworu coraz się bardziej doskonalił stopniowo; a chociaż przed osiągnięciem dzisiejszej doskonałości swojej był on zoologicznie małpim stanowczo najbliższym, to jednakże na wszystkich szczeblach rozwoju, przez jakie przechodził, towarzyszyła mu wyższa zdolność rozwoju i na jakiej małpom stale zbywało, tak, że o współplemienności małpy z człowiekiem w żadnym okresie mowy być nie mogło. Możliwość jedynie, że przodkowie małpy oddzielili się od przodków człowieka przez następne dopiero zróżniczkowanie, po pierwotnym dokonane, dopieszczaną być może. Nie człowiek więc powstał z małpy, ale małpa z człowieka.

Wobec tych wszystkich zdań i poglądów, jakże odmiennie, jak prosto i wzniosie brzmi opowiadanie prawodawcy żydowskiego, Mojżesza: Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje.

Ponieważ przechodzimy teraz do badań nad pochodzeniem człowieka, szczególnym więc zadaniem naszym będzie wyjaśnienie, czy między człowiekiem i zwierzętami, a względnie między nim i małpami istniało pierwotnie jakieś powinowactwo; czy utrzymywać można, że człowiek od małp pochodzi, od których różni się jedynie wyższym rozwoju stopniem.